Aktualności
20
paź

Sail training - młodzi na morzu

Kolejne pokolenia pedagogów, rodziców lub po prostu osób, którym nie jest obojętna przyszłość naszego społeczeństwa, zadają sobie pytanie: jakich narzędzi używać, aby jak najlepiej wychować młodych ludzi? Szukając odpowiedzi opracowano wiele różnych modeli oddziaływania na osobowość podopiecznych i kształtowania jej. Jednak część z nich poniosło z perspektywy czasu klęskę. Karol Olgierd Borchardt w swojej najsłynniejszej książce „Znaczy kapitan” pisał, że „(…) pochwała i nagana to dwa końce kija, który służy do tresury, a nie do wychowywania, i dlatego najlepiej w ogóle go nie używać.” Potrzeba zatem okoliczności, które będą wyrabiać w człowieku pozytywne postawy i uczyć odpowiedzialności, a zarazem nie pozbawią go umiejętności samodzielnej oceny rzeczywistości i pozwolą mu pozostać sobą. Takie warunki stwarza z pewnością pokład żaglowca.

Już sam moment podjęcia decyzji o wyruszeniu w rejs edukacyjny wymaga pewnej pracy. Przede wszystkim młody chłopak lub dziewczyna musi odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: „Dlaczego?”, „Co sprawiło, że chcę wyruszyć w morze?”. Już na tym etapie, zlokalizowanym na samym początku i wydawać mogłoby się, że w ogóle nie istotnym, ma okazję, aby spojrzeć dalej poza horyzont obowiązków szkolnych i prostych rozrywek. Pytanie o motywację – jakakolwiek by ona nie była - wymusza też zdefiniowanie własnych celów, a więc lepsze poznanie siebie i zrozumienie własnego działania. Tak powstaje fundament pod dalszą pracę nad charakterem.

Gdy uzyska się odpowiedź na pytanie „dlaczego?”, pojawia się nowe pytanie: „w jaki sposób?”. Rejs żaglowcem wiąże się zawsze z kosztami, które jakoś trzeba pokryć. To pierwsza próba sił i nauka umiejętności odnalezienia się w życiu, którą potencjalni uczestnicy wyprawy odbywają jeszcze przed opuszczeniem stałego lądu. Z pomocą przychodzą im różne fundacje i projekty. Bywa, że różne organizacje fundują rejs w zamian za roczną pracę wolontariacką na rzecz dowolnego podmiotu, lub zapewniają profesjonalny team, który podpowiada jak znaleźć sponsorów mogących sfinansować takie przedsięwzięcie.

Po przebrnięciu przez pierwsze wyzwania, umocniony tymi drobnymi sukcesami, młody człowiek staje wreszcie na pokładzie statku. Na ten dzień czekał długo i nierzadko wiele poświęcił, aby stało się to rzeczywistością. Zrozumiałe jest więc skąd w nim tyle entuzjazmu i zapału w tym momencie. Czeka tu na niego prawdziwie rozwijająca przygoda. Przyjdzie mu zmierzyć się nie tylko z kołyszącymi statkiem falami, żeglarskimi obowiązkami czy pokładową dyscypliną, lecz przede wszystkim będzie musiał stawić czoło samemu sobie, swojemu ego i swoim słabościom. To jedna z najtrudniejszych walk jakie człowiek stacza w życiu, dlatego ten entuzjazm i zapał bardzo mu się przydadzą.

Dodatkową trudnością dla niektórych uczestników jest też zachowanie panującej na żaglowcu dyscypliny i porządku – tzw. klar. Aby się do tego dostosować, należy najpierw zrozumieć, że nie jest on wymysłem kapitana lub armatora, mającym na celu uprzykrzenie życia załodze, lecz koniecznością zapewniającą bezpieczeństwo żeglugi oraz sprawność podejmowanych na statku działań. Stąd istotne jest opanowanie podstawowego nazewnictwa, prawidłowe zbuchtowanie lin, a także znajomość i poprawne stosowanie komend, które gwarantują szybką i jednoznaczną komunikację w każdej sytuacji. Wszystkie te umiejętności młodzi żeglarze nabywają w pierwszych dniach rejsu.

Wiele z prac na pokładzie wymaga nie tylko samodyscypliny, lecz również umiejętności pracy w zespole, który nie zawsze jest jednolity kulturowo czy narodowościowo. Odbywający się w ramach The Tall Ships' Races zwyczaj mieszania się załóg z różnych krajów, podczas specjalnie do tego przygotowanego odcinka, wspominany jest przez uczestników jako niezwykłe doświadczenie. Uświadamia im ono bogactwo różnorodności. Działanie w takim zespole uczy pokonywania barier komunikacyjnych, wyrabiając pewność siebie i umiejętność działania zespołowego.

Doświadczenie uczy, że wśród młodej załogi statku, pokonawszy pierwsze napięcia i rozwiązawszy początkowe spory, rodzą się silne relacje. Przeradzają się one nierzadko w długotrwałe przyjaźnie. Gdy człowiek lepiej pozna siebie i własne ograniczenia, staje się bardziej tolerancyjny i wyrozumiały, a nadto zwiększa się w nim zdolność empatii. Nic zatem dziwnego, że zawiązane na pokładzie znajomości potrafią później przetrwać niejeden sztorm – zarówno dosłownie, jak i w przenośni.

Jednakże sail training to rozwiązanie doskonałe nie tylko dla nastolatków i studentów. Człowiek rozwija się przez całe życie i każdy moment jest dobry, aby stanąć oko w oko z przygodą, szlifując przy tym swój charakter. Na kształtowanie własnej osobowości nigdy nie jest za późno, a jest to inwestycja, która procentuje później na każdej płaszczyźnie naszej codzienności: zarówno w sferze interpersonalnej, zawodowej, jak i osobistej.

Gdy spojrzymy na korzyści, jakie w osobistym rozwoju przynosi żeglarstwo, zauważymy wśród nich liczne cechy, które w biznesowej nomenklaturze nazwalibyśmy kompetencjami miękkimi. Dziś pracodawcy coraz częściej wymagają ich od kandydatów na stanowiska w swoich przedsiębiorstwach. Rekruterzy chcą zatrudniać osoby, które mają własne pasje, dobrze funkcjonują w grupie, są odpowiedzialne i dobrze zorganizowane. Kształtowanie wszystkich tych elementów jest celem sail trainingu.

„Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.” pisała polska noblistka. Rejs żaglowcem jest właśnie możliwością sprawdzenia siebie i uczy stawania za sterami swojego życia, czyniąc je bardziej świadomym i odpowiedzialnym. W taką przygodę można wybrać się np. wraz z załogą STS Kapitan Borchardt.